Brama Wjazdowa

U Bramy
Wartownicy
Souvenir

Wiza wjazdowa

Wędrowiec zapomniał hasła?
Wędrowiec zapomniał nazwę?
Wędrowiec chce założyć konto?

Archiwum

Smoleńsk 2010

PayPal

Dziękujemy Państwu za finansowe wsparcie Miasta

Kwota: 

Najnowsze komentarze

Odsłon : 1037210
Wieża Mediewisty
Bajka
Andrzej Dąbrówka   

wieza_po_small

Bajka

Andrzej Dąbrówka

 

Najczęściej używamy tego słowa jako metafory, w znaczeniu „bzdurne zmyślenia, głupie wykręty".

- Bajki opowiadasz. - Mam uwierzyć w taką bajkę?

Spotykamy takie użycia na co dzień. Właśnie widzę taki tytuł w komentarzu blogerki Maud o tym, jak podejrzewany minister tłumaczy się ze swych decyzji, i z podpisywania urzędowych pism, których nie czytał.

Nietrudno odtworzyć drogę powstania tej metafory: punktem wyjścia jest magiczna bajka ludowa, w której zdarzają się cuda spowodowane czarami. Powodują one najdziwniejsze metamorfozy i zwroty akcji. Metafora „bajdy" wykorzystała tylko element niewiarygodności bajki, spowodowanej tym, że odwołuje się ona do nadprzyrodzonych mocy, z którymi w życiu codziennym się nie spotykamy.

Od tej pory zostawiamy na boku użycie metaforyczne i zajmujemy się dwoma dosłownymi znaczeniami tytułowego terminu, który nazywa dwa różne gatunki literackie, odmiennie powiązane ze Średniowieczem - bajkę literacką i ludową.

I

W bajce literackiej, ezopowej, przekomarzają się i przechytrzają mówiące zwierzęta. Znamy ją wszyscy ze szkolnych lektur, gdyż wielu polskich poetów przetwarzało te pouczające zabytki dawnej mądrości i sztuki. Biskup Krasicki nie ominął w swoich adaptacjach jednej z ulubionych ezopowych bajek: o kruku - z serem w dziobie - i lisie, który chcąc ten ser wydębić komplementuje kruka za piękny wygląd i go podpuszcza:

„A jeśli nie jestem w błędzie,
Pewnie i głos śliczny będzie".

No i nie mógł być w błędzie tak biegły w swoim chytrym rzemiośle przechera:

Więc kruk w kantaty; skoro pysk rozdziawił,
Ser wypadł, lis go porwał i kruka zostawił.

Wiele można powiedzieć o średniowiecznym okresie trwania i przetrawiania antycznego dziedzictwa bajkowego oraz o wzorowanej na nim twórczości - mamy o tym całe książki. Jednak w związkach bajek ze średniowieczem najważniejsze było ich czytanie, studiowanie, deklamowanie, uczenie się na pamięć w tysiącach europejskich szkółek parafialnych i miejskich, szkół klasztornych i katedralnych, i uniwersytetów. W tym sensie żadna epoka nie może się równać ze Średniowieczem w zasługach dla gatunku bajki literackiej, dla upowszechnienia i utrwalenia jej motywów zapładniających inne gatunki, na czele z przysłowiami.

Dobrego przykładu bajki zwierzęcej wplecionej umiejętnie w kontekst historyczny i polityczny dostarcza Kronika Polska biskupa Wincentego (IV 26, 1-11; cytuję przekłady Brygidy Kürbis). Czytamy tam o intrydze rządzącego w Krakowie palatyna Mikołaja, niechętnego Leszkowi Białemu (pretendującemu do tronu krakowskiego po śmierci Mieszka Starego), który jednak obiecał uznać Leszka za władcę, pod drobnym warunkiem, że wygna swego zaufanego komesa Goworka. Nie można bowiem - jak to dziś nazywają niektórzy, „dzielić społeczeństwa":

„Twierdzi bowiem, że wśród waśni nie ma miejsca ani dla wierności, ani dla posłuszeństwa i że każda rzeczpospolita lubi spokój, a nie spory."

Ponieważ książę Leszek nie jest skory do spełnienia tego warunku, Goworek sam zgłasza chęć pójścia „na wygnanie dla dobra swego pana". Wolno sobie wyobrażać, że widząc groźbę osłabienia pozycji księcia sandomierskiego, wtedy wkroczył do akcji - niczym jego świadom rzeczy dworzanin - sam Autor naszej kroniki, dobrze wykształcony i oczytany w literaturze bajkowej swojego czasu, który tak potem zrelacjonował intrygę:

Wtedy ktoś [tak przemówił]: Wprawdzie to, co sobie ułożyłem, wydaje się bajką, wszelako może pojmie kto sens zmyślonej przypowieści, bowiem w plewach jest ziarno.

Mówią, że gryf jest królem zarówno ptaków, jak i czworonogów. Ptaki bojąc się jego zapalczywości kryły się gdzieś w gałęziach dębu. Dlatego gryf, chciwy, być może, zdobyczy lub uniesiony gniewem, raz po raz z jakąś zaciekłością uderza o konary tego drzewa mniemając, że albo drzewo uderzeniem obali, albo gałęzie strzaska. Większe jednak jemu groziło niebezpieczeństwo niż drzewu, albowiem od uderzeń skrzydło sobie zwichnął, z bólu niemałego upadł na ziemię i za późno poznał na sobie, do czego wiedzie napaść na drugiego. I gdy szukał ratunku skądniebądź, nadchodzi lisica i zbliża się z wolna, a on do niej:

- Czy znasz, córko, jakieś okłady na bóle? - Ona odpowiada:

- Czegóż nie znałaby mistrzyni fortelu? - On na to:

- Pomóż, będziesz druga po mnie w królestwie. - Wtedy ona:

- Jeśli pragniesz pomocy lekarza, musisz odkryć ranę.

Gryf rzecze: - Zwichnąłem skrzydło.

A na to ona: - Nierówność skrzydeł jest powodem, że nie możesz latać, niech więc skrzydło wyższe zejdzie do położenia zwichniętego, które niełatwo dałoby się nagiąć do wyższego, a nawet, gdy skrzydła się zrównają, wróci również zdolność latania.

Ów rzecze: - Zgadzam się, gdyż to, co mówisz, wygląda całkiem prawdopodobnie.

Każe mu więc lisica zdrowe skrzydło wetknąć między drzewa aż po pachę, tak żeby skrzydło wetknięte między drzewa nie ruszyło się.

- Śmiało ruszaj, nie bój się! Od ciebie zależy twoje ocalenie! - A on wierzy i, jak mu nakazano, gwałtownie rzuca się naprzód. Skrzydła jednak nie wydobywa, lecz łamie na kawałki. Tak pozbawiony obu, ginie z głodu i pożerają go lisy oraz gady.

 

Rozpoznajemy podobieństwo z ezopową bajką o kruku i lisie; zresztą lisie chytrości były tematem wielu bajek zwierzęcych, także opowiadanych prozą bajek ludowych, a nawet satyrycznego eposu zwierzęcego Lis Przechera (XIII w.). Jeszcze dokładniejsza zbieżność bajki Wincentego z inną -którą Wincenty nawet zapowiedział jako zapożyczenie - daje się stwierdzić w bajce o wilkach, psach i pasterzach (IV 12, 6):

 

Wilki powaśniły się z pasterzami z [wzajemnej] nienawiści. Pytają się pasterze: „Czemu nas prześladujecie?" Odpowiadają wilki: „Ponieważ zawarliście przymierze z naszymi nieprzyja­ciółmi. Jeżeli więc chcecie układać się z nami o trwały pokój, odpędźcie naszych wrogów, to jest psy". Podobnie układają się z psami, aby odeszły od ich wrogów, to jest od pasterzy, a [wtedy] będą miały z nimi pokój. Gdy tak się stało, tym swobodniej się srożą, niosąc trzodzie zagładę.

 

II

Bajka ludowa to przede wszystkim baśń magiczna, w której naczelnym motywem jest obcowanie zwykłych ludzi z mocami nadprzyrodzonymi. Zgodnie z tym, rdzeniem fabularnym bajek magicznych są sojusze zawierane przez ludzi z demonami i czarownikami oraz toczone z nimi wojny.

Nie byli to dla dawnych ludzi partnerzy rozrywek, i nie były błahe sprawy, jakie się w takich opowieściach toczyły i rozstrzygały, choć mogły być fascynujące baśniowe akcje, jakie się w wyobraźni słuchaczy i narratorów rozgrywały.

Ponieważ dużo czasu dzieli nas od warunków funkcjonowania bajki magicznej, warto pamiętać o jej jak najbardziej poważnej roli społecznej - jako nauczycielki dorosłości. Nie chodziło w niej o zadziwianie i ucieczkę w nierealną cudowność, ale o najbardziej praktyczne wychowawcze wartości i społeczne normy.

Można dla orientacji wyodrębnić:

  • - wątki obyczajowe (życie i śmierć, małżeństwo, wierność, zdrada)
  • - wątki etyczne (cnoty - wady; np. miłosierdzie - wobec słabszych, zwłaszcza wobec zwierząt; contra: gniew, pycha, chciwość itd.)
  • - wątki społeczne (sprawiedliwość, pokój, pomoc, przyjaźń - niesprawiedliwość, wojna, wrogość).

Za przesłanie bajki ludowej można uznać poetycki wymiar sprawiedliwości (dobry zwycięża), a może nawet merytokrację - sukces odnosi ten kto ma lepsze kwalifikacje. Moralne - bo żadne inne nie są tak naprawdę w społeczeństwie ważne.

III

Osobno tu się ukazuje bajka niderlandzka Rybak i jego żona, reprezentująca typ znany chyba każdemu pod tytułem O rybaku i złotej rybce. Nie będę powtarzał komentarza, który jest umieszczony na stronie internetowej tutaj.

Natomiast warto na jej marginesie odnotować świeżą historię amerykańską, prawdziwą antybajkę, w której występują - a jakże - mąż, żona i złote rybki. Przeczytać ją można tutaj, ale trafiła chyba i na inne portale.

Mąż i żona żyli długo i szczęśliwie w towarzystwie siedmiu złotych rybek, aż pewnego razu mąż odebrał żonie podarowaną wcześniej biżuterię. Kiedy żądania zwrotu nie odniosły skutku, żona zabrała rybki z akwarium w pokoju męża, i rzuciła na patelnię. Wezwani szybko policjanci zastali ją jedzącą w kuchni. Na talerzu były jeszcze cztery rybki.

Dokonało się w tej historii zabawne odwrócenie funkcji ważnych motywów. Zaczyna się od katastrofy, jaką było w klasycznej bajce końcowe cofnięcie wszystkich darów. Mąż odbiera żonie prezenty. Odtąd napięcie jednak rośnie. Do gry włączane są rybki („kupione przez małżeństwo w szczęśliwszych czasach"). Wyłowione z wody przez żonę. Stały się zakładnikami? „Oddaj mi kolczyki to daruję rybkom życie"? Tak czy owak - mamy kolejne odwrotności: żona rybakiem, życie rybek zależne od cudzego daru, który nie następuje - ten mąż jest hardy, nie jest posłusznym fajtłapą, który nie potrafił powstrzymać eskalacji żądań. Skutek: cofnięty kolejny „dar losu" - to co mieli oboje wspólnego ląduje na patelni. Ciekawe w tej historii jest zjedzenie rybek. Nie szło ono zbyt łatwo. Dużo chyba przy tym myślała. Może przypomniała jej się bajka o rybaku i złotej rybce, też nieszczęśliwie zakończona. Choć tam triumfowała sprawiedliwość nad pychą i chciwością. A tutaj? Co zwyciężyło? Nie chcę nawet o tym myśleć.

Komiczność tej domowej burzy jest podszyta stratą, zmącona pożegnaniem, struta zniszczeniem. Jest podlana łezką, łzami. Morzem łez?

 

 
Zbroja
Andrzej Dąbrówka   
Więcej…
 
Dusza music-hallu
Andrzej Dąbrówka   

Więcej…
 
Taniec śmierci
Andrzej Dąbrówka   
Więcej…