Brama Wjazdowa

U Bramy
Wartownicy
Souvenir

Wiza wjazdowa

Wędrowiec zapomniał hasła?
Wędrowiec zapomniał nazwę?
Wędrowiec chce założyć konto?

Archiwum

Smoleńsk 2010

PayPal

Dziękujemy Państwu za finansowe wsparcie Miasta

Kwota: 

Najnowsze komentarze

Odsłon : 1052305
Dzielnica Artystów
chwila w ogrodzie wyklętych
Andrzej Kisiel   

Prawdziwe życie to życie rozbitka.

Ortega y Gasset

jest urok w poniewierce

 

wiedzą o tym Żydzi i ci

co słodyczy szukają w przeklęstwie

 

wygnanie wydziedziczenie czy odarcie z praw

jakże jest oswobadzające

 

rozbitek bez przepaski noża i Piętaszka

nie muszę z drżeniem słuchać prawd

 

ni wstydu ni piędzi myśli

nie pozostawiła we mnie katastrofa

 

na obłok świata patrzę teraz

jak drzewo - prowokuję grom

 

ten spada na mnie już w wiadomej porze

poznania że jest się skazanym

 

FYM3

Free Your Mind

 
Naxos
Dorota Niżyńska   

byłam taka głupia kiedy go pierwszy raz zobaczyłam

w domu króla mego ojca przybysz z dalekiej krainy

atrakcja dla gawiedzi ofiara mego pół-brata Minotaura

 

pana labiryntu rozwidlających się ścieżek pana niejasności

który podobno był ofiarą zwierzęcej chuci naszej matki

Tezeusz zdefiniowany został jako świetne rozwiązanie

 

naszych rodzinnych problemów te ciągłe kłótnie albo

na przemian milczenie przy stole tylko ojciec miał władzę

więc brat i matka zostali zamknięci w ohydnej plotce

 

Tezeusz ateński osiłek był niezwykle przystojny z takich

co to go odpowiednia dziewczyna owinie wokół palca

weź ten kłębek kochany wtedy nie zgubisz drogi

 

my kobiety lubimy proste rozwiązania w zamian

zabierzesz mnie stąd jak będzie po wszystkim

obiecałby wszystko za cień ocalenia swojej cennej skóry

 

idź nie bój się powiedziałam lecz cicho szłam za nim

niosąc podwójny topór chciałam sama dopilnować weszłam

w mroczny sekret korytarzy czarnych od skrzepłej krwi i dymu

 

pułapki wyschniętych łożysk naciągnęły struny pępowin

sól wód płodowych i śmiertelnego potu wyżłobiła koleiny

dotykałam ścian odczytując przemoc gwałt i mękę

 

Labirynt roztaczał zwyrodniałe uroki zwojów korytarzy

takich zwyczajnych z łuszczącą się tapetą odpadającym tynkiem

sznurami spranych prześcieradeł przypiętych klamerkami

 

chowając się i klucząc doszłam za nitką do centrum wydarzeń

Tezeusz zawarł już tajemny sojusz z tym głupkiem Minotaurem

długo podsłuchiwałam jak świetnie się rozumieli

 

opróżnili już wiele butelek czytali gazety z nogami na stole

oglądali mecze strzepując popiół na dywan chrapali drzemiąc

Tezeusz wygadywał świństwa o kobietach i bzdury o wojnie

 

labrys podwójny topór odbija dwa światy mordercy i ofiary

nie błagał o litość po tym co zobaczył i usłyszał ode mnie

maska byka spadła twarz była zmiażdżona odpłynęliśmy nocą

 

potem wszyscy współczuli fałszywie kiedy porzucił mnie

na skalistej wyspie Naxos i jak przystało porzuconej kobiecie

cierpliwie podtrzymywałam swoja wersję wydarzeń

 

byłam przeznaczona bogu wkrótce ludzie o mnie zapomnieli

(bóg też) z mojej samotności i wiedzy wzniosłam nowy labirynt

studiowałam przemoc zdradę i strach stworzyłam imperium

 

zgromadziłam rzadkie bezcenne kolekcje dokumentów

Księgi Prospera zaginione ewangelie wymuszone zeznania

protokoły przesłuchań o czary listy samobójczyń kartoteki chorób

 

Naxos na mapie świata nieistotna wyspa skąd dalej rzucam kłębki

snuję swoje sieci i żyjąc w odosobnieniu przetrawiam mój sekret

o mistrzowie zacierania śladów uczcie się ode mnie

 

kiedy złożył się jak łachman to ja założyłam zwłokom

wstrętną maskę byka i wypuściłam Minotaura w świat

z kłamliwej opowieści Minosa mój brat skorzystał z szansy

 

sprawował się dobrze trochę alkoholik trochę melancholik

zmienił nazwisko uprawiał sporty krzewił demokrację

płodził dzieci przysyłał kartki na święta często do mnie dzwonił

 

w mojej bibliotece zamknięta jest prawdziwa opowieść

o Pasifae która tak banalnie koiła smutek nieudanego małżeństwa

w ramionach przystojnego dowódcy warty Taurosa

 

i całe lata psychoterapii żeby do tego dojść

 

Odessa10

Georgij Safronow

 
Woda życia powszedniego
Joanna   

Krasnoludki rosną w lesie. Mają specyficzny

zapach i
białe brody. Występują pojedynczo. Gdyby się

dało zebrać
ich garść, ususzyć i powiesić nad drzwiami -

może mielibyśmy spokój.

Zbigniew Herbert, „Krasnoludki"

1. Zapisałam bajkę, którą od długiego czasu opowiadam córce niemal co wieczór na dobranoc. To historia krasnoludka Poziomka, który nie wiedział, co to jest kisiel. Zapisałam starannie, porządkowałam motywy, wzbogaciłam świat przedstawiony o nowe, niezwykłe elementy. Próbuję przeczytać ją Małej.

 

Odessa7

Georgij Safronow

Więcej…
 
Syberia
Andrzej Kisiel   
ta Ziemia jest cmentarzem


gęsty las nie kryje grobów

nieustępliwe są białka mogił

źrenice ich jak drzazgę

niosą obozowy numer


zapach grozy nie rozwiał się jeszcze

zwierzęta wyją niemal ludzko

a obolałe drzewa szepczą

nie będzie nigdy tutaj raju


ciało ciało zmarznięte i rozpacz

oto lód tej Ziemi

krew z krwi i kość z kości

 
Roździeńskiego 20
Maciej M. Szczawiński   

Może kiedyś sobie pozwolę, myślałem

zaznajomić się z nim

wysłuchać głosów, które jeszcze muszą tam płynąć

leżeć na podłodze, która pamięta Twoje stopy

i nawet dotknąć ręką

jego gołych szyb.

 

A może nie. Wcale do tego nie tęsknię.

Zwiedziłem inne pokoje i sienie,

te nie powinny być, myślę, poznane

namacalnie dotknięciem stopy albo ręki,

albo całą długością ciała, ani być swojskie,

ani kusić wiedzą o swoich ścianach

czy schodach, którymi przebiegałaś.

 

Potęga domu tkwiła w jawnym sekrecie jego ciągłego

zjawiania się z Tobą, w srebrno-szarym wykroju,

który wstaje i znika jak księżyc nad horyzontem,

bardziej wzniosły, samotny niż cokolwiek, co pamiętam.

 

FYM12

Free Your Mind

 
Kanapka z człowiekiem Rozmowa z Przemysławem Gintrowskim – bardem i kompozytorem
Maria Szabłowska   
M.S. - To już szósta Twoja - po „Pamiątkach", „Raporcie z oblężonego miasta", „Kamieniach", „Odpowiedzi" i „Trenie" - autorska płyta.

P.G. - Pomysł był taki, żeby nagrać płytę ze znanymi piosenkami, moimi i Jacka Kaczmarskiego, w nowych aranżach i z orkiestrą. Kiedy zacząłem wybierać piosenki, zauważyłem, że układają się one w pewną logiczną całość. Patetycznie mówiąc - ukazują losy jednostki poprzez wieki historii.

PiotrPigon108

Piotr Pigoń

Więcej…
 
credo
Andrzej Kisiel   
Boże który jesteś

Boże który jesteś daleko

Boże który jesteś bliski


prostujesz plecy i ścieżki

i nie ma takiej wiedzy

i władzy której nie przetniesz

 
* * *
Roma Jegor   

To nie czas na powroty przecież to nie wiosna

skąd więc ptaki w dym wpięte jak czółenka w krosna?

Zastygły jak te z mrozu opuchnięte drzewa

gdy nam się w srebrne niebo tafla lodu zgięła

Przecież to styczeń Miły a Ty tak bez kurtki

jakbyś się chciał prześlizgnąć w samym tylko swetrze

chociaż nie ma już szpary i mróz taki szczelny

że z trzaskiem się zamknęło nad nami powietrze

I można uciec tylko przez oczko obrączki

albo przez oczy szklane czerwonych gołębi

czekać aż się woskowa krew świecy wypali

i biel wtłoczy do myśli by przestały tęsknić

To przecież nie powroty bo jeszcze nie wiosna

więc skąd wodospad skrzydeł i krzyku wodospad?

I takie dusz zszywanie i szukanie ramion

wielka przerębel smutku niedotknięta słowem

I teraz tak się boję tej nocy jak hałda

martwej i trumny - za wąskiej na dwoje

Szkoda że to nie wiosna - pióra zimne takie

więc trzymaj mnie za rękę zanim będę ptakiem

 

FYM4

Free Your Mind

 
kto mówi
Andrzej Kisiel   
z niemych kamieni

z butwiejących roślin

z sypiących się gmachów

ze zmurszałych kości


zewsząd sączy się głos:

Boga nie ma


kim jest ten

który tak niestrudzenie

zaprzecza Stwórcy

 

PiotrPigon106

Piotr Pigoń

 
Matka
Andrzej Dąbrówka   

I

 

Jak będzie wyglądała ta godzina?

Każdy z nas myśli o tym wiele razy,

ale nie wszyscy zdążą się dowiedzieć.

 

Ty nie zdążyłaś, ale ja już mogę

powiedzieć ci, jak było ci pisane

umrzeć: To miał być piękny

ranek w maju

Po świcie, kiedy ptaki budzą w chorych

nowe nadzieje

 

Miałaś się zacząć krzątać jak to zwykle rano

wyjść do łazienki, umyć się i uczesać

I już porządnie wyglądając

miałaś się znów położyć

żeby być trochę zdrowszą i gotową

kiedy się wszystko zacznie

 

Wszyscy prócz ciebie mieli jeszcze spać

i wtedy miał po ciebie przyjść ten ktoś

kogo jedyna ty byś mogła widzieć

gdybyś nie spała

 

Ale zasnęłaś jeszcze i gdy przyszedł

- nie spotkał twego wzroku

i pośpieszył żeby cię odebrać

przy drugim wyjściu poza bramą snu.

 

II

 

A potem wszystko było tak, jak dobrze wiesz

 

Synowie ci wybrali trumnę, żeby ciało,

z którego wzrośli, nie zaznało losu

gorszego niż ten zgodny z biegiem rzeczy.

 

Synowe cię ubrały tak, żebyś się podobała

kiedy się spotkasz na zielonej łące

z tymi, co tam od dawna cię czekali.

 

Wnuki - ach, wszyscy byliby

niepocieszeni gdyby wnuki

nie przytulały tak dojrzale starszych.

 

Floksy w ogrodzie, chrzan,

ogórki będą się nazywać twoje,

dopóki same będą żyły.

 

Szafka, szufladka, etażerka

będą trzymały twoje igły

guziki, krzyż, różaniec, spinki,

aż inne ręce je zabiorą

i złożą w innym miejscu.

 

maj 2000

 

FYM22

Free Your Mind

 
o lęku wezwanych
Andrzej Kisiel   

pamięci Jana Pawła II

nie będąc rzadkością dla nas jesteś perłą

i studnią oazy ukrytą przez chamsin

 

choć wiosna jak brama grobowa zaprasza

my - spłoszone ptaki nie siejemy ziarna

 

nie dla nas - myślimy - wieże Jeruzalem

furta igielnego ucha zatrzaśnięta z hukiem

 

wodzeni przez lęk kochamy tęsknotę

gdy miłość tuż przy nas tuż przy nas

 

tuż

 

PiotrPigo105

Piotr Pigoń

 
Paganini w Krakowie
Genowefa Jakubowska-Fijałkowska   

gra

 

między wieżami

światła

 

z odmrożonym

opuszkiem palca

 

struna skrzypiec

krwawi

 

jak kobiety

wewnętrzna róża

 

obok

może żona

 

niebo listopadowe

czyste

 

wiatr

lodowaty kryształ

 

może żona

 

zakłada

skrzypkowi

 

na szyję

wełnianą pętlę

 

PiotrPigon114

Piotr Pigoń

 
* * *
Andrzej Dąbrówka   

Przyjadą

albo nie przyjadą


Przyniosą kwiaty

albo nie przyniosą


Zabiorą wnuki

albo nie zabiorą



Przyjadą, jeśli nie będzie strasznie padać

Przyniosą kwiaty, jeżeli trafią na kwiaciarnię

Wnuki się zjawią, jeśli nie będą miały imprez


Jednym słowem wszystko będzie tak

jak za życia


Sierpień 2002


PiotrPigon103

Piotr Pigoń

 
podział świata
Andrzej Kisiel   

runą świata ściany cztery

Zbigniew Herbert, Do Marka Aurelego

wiszą cztery ręczniki

różowy brązowy i dwa różnobarwne

 

na niebie widzę cztery chmury

różową brązową i dwie różnobarwne

 

stronę w którą patrzę wygładza ziemia

podzielona na cztery płachty

różową brązową i dwie różnobarwne

 

liczba cztery nie oznacza nic

analogia nie oznacza nic

 

są cztery wiszące ręczniki

cztery tkwiące na niebie chmury

i cztery płachty podzielonej ziemi

 

FYM21

Free Your Mind

 
tryumf rewolucji
Andrzej Kisiel   

najpierw zasklepić zwięzić tak

by myśl jak taśma brzytwy cięła

do ostatniego tchu

nienaturalny hymn śmiertelny

wezwanie z samym sobą w bój

 

FYM17

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Free Your Mind

*

i już przyznajesz się

samokrytycznie i ochotnie

szczeka w tobie strach

a rozpacz i panika i wstyd

kotary niepamięci zasuwają

*

teraz tylko monotonny takt wyroku

kołysze ciało twe jak etap

Butyrki łagier życia łach

nieubłagany martwy czas

*

noce noce przepite

zamglone oczy ciemność

chłód wypalonej dłoni szrama

miejsce po sercu

i bezimienna łza